Kamil Grabowski

Kamil Grabowski

Kamil Grabowski – Nysa

INSTRUKTOR SFG1


instruktorzy_sign_01 instruktorzy_sign_02


email: kamilgrabowski1995@gmail.com
tel. +48 734 448 333

instruktorzy_kamil_grabowski

Kamil Grabowski, rocznik 1995, były zawodnik Karate Kyokushinkai, Trener Personalny oraz jeden z pierwszych i najmłodszy Instruktor StrongFirst na Opolszczyźnie pochodzący z małego miasta o nazwie Nysa , w której prowadzi zajęcia do dziś. To tak na szybko.

Jeśli masz ochotę dowiedzieć się o mnie nieco więcej, poczytać o sile ludzkiej determinacji oraz charakteru … Zapraszam do lektury.

Moja historia ze sportem zaczęła się w 2011 roku w Nyskim Klubie Karate Kyokushinkai.

W Karate zakochałem się bezgranicznie od pierwszych zajęć, szczególną przyjemność sprawiał mi trening Kumite, czyli wolnej walki z partnerem. Po roku treningów wystąpiłem po raz pierwszy na Mistrzostwach Województwa Opolskiego zajmując na nich 2 miejsce w konkurencji Kumite Juniorów Open . W kolejnych stratach zajmowałem wszystkie lokaty na podium w kategoriach Junior oraz Senior, oraz parę razy przyszło mi wrócić do domu na tarczy, startując na takich zawodach jak Mistrzostwa Województwa/Makroregionu oraz Polski. W 2014 roku ( miałem wtedy 18 lat ) przyszło mi się zmierzyć z najtrudniejszą walką jaką dane mi było stoczyć ….

Walką o moje życie, ulegając bardzo ciężkiemu wypadkowi drogowemu. Po którym nikt nie dawał mi żadnych  szans na przeżycie . Jednak moje ciało było na tyle silne by przeciwstawić się losowi i podjąć walkę.  Wybudziłem się ze śpiączki po 2 tygodniach cały w gipsie i bandażach  nie wiedząc co się stało, pozbawiony pamięci , która wracała stopniowo przez dłuższy czas . Wiedziałem że jestem wojownikiem który nigdy się nie poddaje. Kierowany tą myślą i odpornością na ból nabytymi na Dojo Kyokushin przeszedłem przez szereg niesamowicie bolesnych operacji by w końcu wstać na własne nogi i wypisać się że szpitala.  Gdy wychodziłem usłyszałem od Ordynatora słowa które zapamiętam na zawsze:

„Bóg ma wobec Ciebie plany Kamil, teraz nie przestawaj walczyć i wykorzystaj tę drugą szansę”.

Wziąłem sobie te słowa do serca , od razu po wyjściu postanowiłem rozpocząć walkę o swoje zdrowie i powrót do starej formy…  W między czasie czekały mnie jeszcze operacja przedramienia oraz więzadeł krzyżowych w lewej nodze . Więc moje możliwości były bardzo ograniczone  (oprócz na rehabilitację, chodziłem połamanym krokiem  na miejscową siłownię, by poboksować w worek lewą ręką, i pokopać kilka low kicków  prawą stopą) . I tak aż do zabiegów na które przyszło mi trochę poczekać.  Gdy w końcu się doczekałem i było po bólu, przeszedłem kolejne rehabilitację i odbyłem wiele wizyt u neurologa w końcu dostałem zielone światło na powrót do sportu . To była dla mnie wyjątkowa chwila, w końcu byłem w pełni zdrów i znów mogłem zacząć cieszyć się życiem.  Zacząłem wtedy pracować zawodowo jako Specjalista do Spraw Sprzedaży i ciężko trenować…. Na Karate było trochę za szybko , więc musiałem spróbować czegoś innego..

Trening na siłowni w ogóle mnie nie fascynował, pomimo tego że wypracowałem efekty dość szybko, nie było to coś co by mi sprawiało szczególną radość..
Potem przyszła pora na trening Crossfit , był w porządku do tego stopnia że po paru miesiącach treningu, udało mi się wywalczyć podium na miejscowych zawodach.  Jednak wiedziałem że to jeszcze nie jest to , bardzo podobały mi się  za to Workouty na odwaznikach Kettlebell, przy nich miałem największy,,fun” .

W roku 2017 gdy moje ciało już wróciło do całkiem przyzwoitej formy , postanowiłem osiągnąć dawno zaplanowane cele i ruszyć z kursami oraz własnym rozwojem kończąc ponad 20 kursów zakresu treningu i wszystkiego co jest z nim związane i rozpocząć dodatkową pracę jako Trener .
W końcu natrafiłem na weekendowy kurs instruktora kettlebell…… By dowiedzieć się czegoś więcej o tych odważnikach które przecież tak bardzo lubiłem . Jednak coś poszło nie tak …. Rano za dobrą sprawą nie wiedziałem co to jest Kettlebell a wieczorem już byłem instruktorem ….. Który nie potrafi dobrze wykonać Swingu, nie mówiąc nawet o innych  technikach ….

Jednak w późniejszym okresie spotkałem na swojej drodze wielu wspaniałych fachowców, którzy od podstaw pokazali mi czym jest Hardstyle Kettlebell.  Za ich namową w październiku 2017 roku wybrałem się na Intro do Zielonej Góry …
Po tych dwóch dniach byłem jeszcze bardziej zakochany w Hardstyle niż kiedykolwiek, z podziwem patrzyłem na Instruktorów StrongFirst , wtedy byłem przekonany że nigdy nie będę w stanie dołączyć do tak elitarnego grona.

Po paru  dalszych miesiącach treningów i prowadzenia zajęć , byłem pewien że Kettlebell jest właśnie tym w czym chce się poświęcić w 100% .

Na początku 2018 roku udało mi się pomyślnie zaliczyć wszystkie wymagania i zostać  Asystentem Centrum Kettlebell Polska , był to dla mnie ogromny kop  motywacji  i energii do działania.  Zacząłem wtedy działać też pod własnym szyldem CKB ,,IronHouse” Nysa

Prowadzenie zajęć Hardstyle Kettlebell nigdy nie było dla mnie formą jakiejkolwiek pracy….
Czułem ogromne szczęście i satysfakcję z tego że pomagam moim wspaniałym podopiecznym stać się lepszą wersją samych siebie.  Więc jak zawsze, robiłem to z pełnym zaangażowaniem .

Pomimo tego że prowadziłem zajęcia do późnych godzin  ( 21/22 ) nigdy na tym nie poprzestawałem , bo jeszcze robiłem swoje treningi . Nie raz wychodząc z sali po północy, po to by rano wstać na 8 rano do zwykłej pracy.  Ale nigdy nie narzekałem bo bardzo lubiłem taki tryb życia.  Dawał mi on pełne poczucie satysfakcji i dobrze wykorzystanego czasu .

Po kolejnym Intro w marcu 2018 roku, podjąłem jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu… Podejść do Kursu na  Instruktora SFG1…

Te 2 miesiące przygotowań zapamiętam do końca życia, Plan  treningu do  egzaminu był bardzo wymagający ale za to piekielnie skuteczny i satysfakcjonujący…  Ból , pot , wyrzeczenia i ciężka praca nigdy nie były mi obce , więc robiłem co do mnie należy czyli prowadziłem zajęcia a potem od razu brałem się za swój plan , wierząc w to że uda mi się osiągnąć swój jeszcze nie tak dawno nie realny plan .

Nadszedł czas próby i początek zmagań o czarny pas w Hardstyle Kettlebell.. Dzień o którym marzyłem i szykowałem się  od bardzo długiego czasu . I co się stało? Pod koniec pierwszego dnia zajęć, chwila nieuwagi i zmiażdzyłem sobie palca w prawej dłoni. Nie wiedziałem czy górę wzięło zmęczenie i niedospanie czy po prostu moja nieuwaga … To nie miało znaczenia. …. Musiałem kombinować tak żeby jak najbardziej zmniejszyć obrzęk i trochę złagodzić ból ..

Od razu po pierwszym dniu zaopatrzyłem się w pobliskiej aptece w środki które miały pomóc.  Noc była najgorsza,  przeleciał mi przez głowę cały okres moich przygotowań ….
,, Po to wszystko to zrobiłem żeby teraz się poddać?” Wiedziałem że nie było takiej możliwości.

Na drugi dzień obrzęk zszedł ale pozostał ból… Tyle mi wystarczyło.  Wybrałem się na  kurs i chlonąłem wiedzę przekazywaną przez instruktorów , starając się nie odstawać od reszty, z każdą chwilą byłem pod jeszcze większym wrażeniem ale też byłym lekko podłamany, bo wiedziałem że w moim stanie szansę na pomyślne zdanie egzaminów są bardzo małe… „pomimo tego że są marne szanse, to są zawsze szanse”.

Dzień 3. Ból nie przeszedł, byłem mocno podłamany , jednak wsparcie bliskich osób dodało mi skrzydeł.  Wiedziałem że nie mogę zawieść.
Obiecałem przed sobą samym że tego dnia dam z siebie jeszcze więcej niż wszystko nie zważając na ból . Miałem wspaniałą wiedzę przekazaną przez instruktorów, miałem wsparcie bliskich oraz swój charakter, nic więcej nie było mi potrzebne …

Zacisnąłem zęby , przedarłem się przez testy techniczne. Byłem w szoku że się udało, przyszedł czas na Snatch Test… Ból był spory a na dodatek coś mi zaczęło wypływac z tego palca , musiałem kombinować tak żeby zrobić 100 zaliczonych powtórzeń i nie naruszyć palca , bo to może poskutkować  upuszczeniem  odważnika. Przyszła moja kolej.

„Teraz albo nigdy”. Udało się,  stoczyłem walkę z samym sobą która poskutkowała zaliczeniem testu . Potem pomimo kiepskiego stanu dłoni  udało się zaliczyć całą resztę wyzwań.

Słowa nie są w stanie opisać tego jak się czułem po wszystkim. Bez dwóch zdań była  to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu.

Tytuł Instruktora SFG1 to dopiero początek, a przede mną jeszcze długa droga,  jest  wiele planów do zrealizowania i celów do osiągnięcia.  Zrobię wszystko by odbyć tą podróż z podniesioną głową….

„Nie bójcie się marzyć.”

Jestem tylko zwykłym chłopakiem z małego miasta bez żadnych ponad przeciętnych zdolności , który odmówił złożenia broni w walce z losem …. Jeśli i Ty chciałbyś coś zmienić lub zacząć na nowo w życiu.  Daj mi znać , dołóżę wszystkich starań żebyś i Ty osiągnął swój cel! Siła!!!

StrongFirst Girya Kettlebell Instructor Level I
Kamil Grabowski


Instruktorzy